Gimnazja – za i przeciw likwidacji

Ostatnio znów głośno zrobiło się na temat likwidacji gimnazjum. PiS zapowiada głośno reformę polegającą na tym, iż szkoła podstawowa znów miałaby trwać 8 lat, ale dzieląc się na dwa etapy- klasy 1-4 oraz 5-8. Później przyszłaby pora na dalsze, średnie kształcenie. Nie tak dawno – bo kilkanaście lat temu wprowadzono gimnazja – opinie na temat tego były różne, ale koniec końców przyzwyczailiśmy się do takiego stanu rzeczy.

Czy zatem warto wracać do tego, co było już wcześniej? A może wyjdzie nam to na lepsze? Rozważmy temat „Gimnazja – za i przeciw likwidacji„.

Zalety i wady gimnazjum

Pierwszą przesłanką tych zmian są ponoć problemy emocjonalne młodzież w wieku dorastania, a zmiana otoczenia, grupy rówieśniczej, czy nawet nauczycieli nie przyczynia się do poprawy radzenia sobie z nimi – co za tym idzie powrót do dawnego systemu edukacji powinien załagodzić ten problem. Jednak są tutaj również i kontra argumenty mówiące o tym, iż samo przesunięcie dzieci do szkół podstawowych w tak trudnym nastoletnim wieku i tak niezbyt wiele zmieni. Polemizujący sugerują, iż powinno się skupić na lepszym działaniu gimnazjów, które jak już widać nieźle kształcą, zamiast wprowadzać kolejne zmiany. Gimnazja bowiem wprowadziły postęp w wynikach w nauce nastolatków – wyższy poziom zauważono między innymi w takich obszarach, jak czytanie i interpretacja, matematyka, czy rozumowanie w naukach przyrodniczych. Jednak pojawia się pytanie czy byłoby inaczej, gdyby gimnazjów nigdy nie było w Polsce, bo być może to wcale nie jest zasługą tego systemu, ale ogólnego wzrostu dostępności do informacji.

Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, by gimnazja zlikwidować jest wysoki poziom przemocy szkolnej w tych szkołach, czego nie obserwowano aż w takim nasileniu w szkołach podstawowych przed laty. Pojawiło się do tego nowe zjawisko, jakim jest przemoc elektroniczna. Twórcy reformy głęboko wierzą, iż wprowadzenie starego porządku przyczyni się do obniżenia tych destrukcyjnych zachowań i sprawi, że nastolatki staną się bardziej zżyci z rówieśnikami i będą pokojowo do nich nastawieni.

Argument przeciwko likwidacji to… koszta. Aby zmienić cały system trzeba będzie użyć naprawdę wielkich środków finansowych, a ten kosztowny pomysł na pewno najbardziej przełoży się na kieszeń zwykłego podatnika – w sposób ujemny oczywiści. Przeciwnicy reformy sugerują, by środki lepiej przeznaczyć na informatyzację szkół i doskonalenie nauczycieli. Kto ma racje? Okaże się w przyszłości.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*


Linki w komentarzach mogą być wolne od atrybutu nofollow.

Postępuj zgodnie z instrukacjami.